czwartek, 31 stycznia 2013

Strata zaufania

Ciekawi mnie jedna jedyna rzecz, 
czasami myślimy o tym, 
jak bardzo komuś ufamy
jak jesteśmy mu w stanie powierzyć wszystkie sekrety
wszystkie kłamstwa
i wsydliwe myśli. 
Tak dobrze się z nim  bawimy, 
pomagamy sobie nawzajem..
a któregoś dnia, wszystko się zmienia. 
Przyjaźń upada, rani, boli, cierpi. 
Czasami brak nam słów aby  opisać towarzyszące nam w takiej chwili uczucia.
Czasami, dzieje się to poprostu. 
Bo...zaufamy nie właściwej osobie. 
Co dzieje się dalej?
Na podstawie, mojego dziwnego jakże przykładu. 
Rozstanie, powstało z powodu dziecinnej zachcianki...czy jak to nazwać. 
Nie chcę nikogo obwinać, ale nie jest to nawet trochę moja wina. 
Najpierw, w moim sercu pojawiło się coś na znak niedowierzenia.
Potem ból. Drobne łzy. 
To wszystko. 
Dalej wszystko działo się jak...lawina. 
Dzwoniłam do niej, prosiłam abyśmy przyjaźniły się dalej..
Ale po co?
Na nic. 
Później...później odpuściłam sobie. 
Ona..po dwóch dniach zmieniła zdanie, 
chciała sie przyjaźnić dalej, 
ale ja się bałam. 
To był zwyczajny strach i nie chęć.
Poprostu, nie chcę się już z nią przyjaźnić. 
Wiem , że może powinnam dać jej jeszcze jedną szansę..
ale narazie...w tej chwili nie potrafię. 
Kiedyś. Może. 
Teraz, próbuję przyjaźnić się z innymi osobami. 
Jej osoba, ciągle mnie zagaduje. Chce...nawiązywać kontakt. 
Podchodzę do niej z dystansem. 
Moze kiedyś. 
Nie mówię nie. 

Na przykładzie, tej jakże piekne przyjaźni, można łatwno stwierdzić co dzieje się po naruszeniu zaufania, zdradzie, rozstaniu. 
Niedowierzenie? Może. Napewno nie zawsze 
Ból.Silny, bolesny i samotny. 
Tęsknota. Wyżerająca od środka jak środek do czyszczenia toalet. 
Strach.Przed wyjawieniem tajemnic?
Po okresie pewnego czasu, który napewno zależy od psychiki każdego z nas...
dzieje się coś jak przełom. 
Zaczynamy, godzić się z tym...?
Lub na przekór walczyć?
jeszcze innym sposobem jest zemsta...czy zazdrość. 
Czasem wykorzystujemy to wszystko naraz. 
Jedyną , rzeczą która jest pewna, jest ta mała rysa na sercu. 
Pojawia się ona wraz ze zranieniem nas i nie goi się łatwo...moze nawet wogóle.
Dlatego też, odbudowanie zaufania i ... dość strachu przed przyjaźnią, objawia się późno, gdy rysa choć troche zarośnie. 




Nowe ubrankaa :)

Dzisiaj w miarę fajnie :) Najlepiej na dyskotece *-*
Mam dla was ciuchy które kupiłam 5 dni temu na zakupach ;) Wybaczcie, spóźnienie i wgl. Poprostu nie miałam wcześniej okazji zrobić tych zdjęć, byłam chora i jeszcze aparat sie popsuł :(
No cóż, jest dalej popsuty, ale użyłam do zrobienia zdjęć kamerki internetowej c;





Heh, to wszystko jeśli chodzi o moją "modową stronę życia" ;d
 Napiszcie prosze w komentarzach które wam się podobają :)


 

wtorek, 29 stycznia 2013

Opowiadanie cz. 1




 -Alex!...Alex!-Wołała idąc plazą   
W oczach zbieraly jej się łzy. Nie mogła uwierzyć w to co on jej zrobił. 
Widziała go idącego daleko przed nią. Zbyt daleko aby udało jej się go dogonić.
Zawołała kilka razy jego imię i padła wykończona na piasek. 
Zakryła oczy dłońmi i zaczeła przeklinać swój los i płakać w najsilniejsze. 
Mineło bardzo wiele czasu, 
gdy wreszcie znalazła siłę i zapłakana podniosła się z ziemi. 
Na niebie ujrzała ciemne chmury i pierwsze krople deszczu. 
Nie chciała odejść. 
Chciała zanurzyć się w deszczu. Uciec gdzieś. 
Zapomnieć. 
Inaczej nie potrafiła, Alex był dla niej wszystkim. 


 * -Jaki mroczny dzień....-Westchneła Eve.
Victoria pokiwała smutno głową wpatrujac się w pogodę za oknem.
-Dlaczego nic nie mówisz? - Zapytała macocha siadając obok dziewczyny
-Nie chcę. - Mrukneła
 -Coś sie stało?
-Eve, zajmij się prosze swoimi sprawami. - Szepneła dziewczyna i pogrążona w myslach wyszła z kuchni.
Pomyslała , że musi jak najszybciej wyrwać się z tego domu. Musi coś zrobić.
Musi porozmawiać z Alexem.
Założyła sweter i nie zważając na deszcz, wybiegła z domu. Do mieszkania Alexa,nie było daleko.
Do teraz pamiętała te tysiące razy, kiedy szła tędy aby odwiedzić go, spotkać się z nim , porozmawiać i powygłupiać się. Kochała ich wspólnie spędzone chwile, te kiedy byli tacy szczęśliwi a zarazem te gdy byli smutni czy wściekli. Pamiętała jak owinięta w koc wtulała się w jego ciepłe ciało, jak razem pili ciepłą czekoladę,jak Alex gonił ją po całym domu, chcąc łaskotać. Teraz gdy znowu przypomniała sobie to wszystko, znowu zaczeła płakać. Znowu zanurzyła się w przygnębiajacej świadomosci, że to już nigdy się nie powtórzy, obojętnie jak mocno by tego pragneła.
Dotarła do jego nie dużego domku. Otarła łzy i zapukała.
Drzwi otworzyła mu matka Alexa . Uśmiechneła się na jej widok, tak jak robiła to zawsze.
-Vicky...dzień dobry.
-Dzień dobry pani...jest Alex?-Zapytała
-Tak...ale...ma gościa.
Victoria spojrzała na nią znacząco. Spodziewała się usłyszeć najgorszego.
-Spokojnie, to tylko Martin . -Uśmiechneła  się i wpuściła dziewczynę do środka.
Vicky weszła do przedpokoju, tak jak dawniej pachniał malinowym odświeżaczem powietrza i kurzem.
Dziewczyna  usiadła na starym , miękkim fotelu i westchnela. Żałowała, że nie jest tu tak jak dawniej.
Wtem do przedpokoju wparował Martin, niezauważając Vicky, krzyknął "Dowiedzenia" i wybiegł.
Victoria wzieła głęboki oddech. Wstała i udała się na góre do Alexa. Jego pokój zastała otwarty. Gdy weszla, zobaczyła jak siedzi na łóżku z gitarą na kolanach. Grał, spokojną melodie. Zapatrzony w struny nie zauważył dziewczyny. Śpiewał.
"Miała magiczne oczy, błękitne, niczym morze
piękna, jak bogini 
wydawala się mi idealna w tamtej chwili . 
Bo ja nie mogę o niej zapomnieć
taka niesamowita dziewczyna z mych wspomnień. 
Tęsknie za nią, uzależniła mnie od siebie. "

Gdy skonczył zauważył Vicky. Stała skulona w progu pokoju i ze łzami w oczach wpatrywała się w niego.
-Och...
 -Dlaczego!?...dlaczego!? -Szlochała
-Victoria..tak bardzo cię przepraszam...
-Ty idioto! Nienawidzę cie! Słyszysz...nienawidze!
Chłopak spokojnie wysłuchiwał Vicky. Gdy skończyła krzyczeć, chwycił ją za nadgarstki i spojrzał w jej oczy.
 -To nie zależy odemnie...
-Co nie zależy?! To że mnie ranisz?!
-To...że się zakochałem...
-To już zauważyłam. -Warkneła wściekła i odepchneła go od siebie , po czym zbiegła ze schodów. 
Nie usłyszała żadnych wołań, aby wróciła. Wybiegła z jego domu i pobiegła na plażę.
Biegnąc potykała się o konary drzew i kamienie, czuła lodowaty deszcz na  barkach i ramionach. Przemoczona dobiegła do mrocznych, granatowych fal. Nie zważając na stopień mrozu w wodzie, weszła do morza i zanurzyła się w nim. Poczuła jak wszystkie wściekłe myśli nikną gdzieś w wodzie.
Czuła, że może być lepiej. Ale gdy wyszła na ląd, znowu znalazła się w świecie którego nienawidzi. Znowu , czuła się okropnie.

_________________________________________________________________________________
To była pierwsza część opowiadania :) Mam nadzieję, że się podobało i liczę na pozytywne komentarze!
U mnie wszystko w miarę, źle się czuje , leżę w łóżku ale da się przeżyć :>


niedziela, 27 stycznia 2013

Różnie jest.

Ostatnio w moim dziwnym życiu, 
wiele się zmienia. 
Chwilami na dobre, innymi na złe. 
Ostatnio często zauważam , że chwile są różne. 
Czasami jestem szczęśliwa, 
smutek, skrywa się gdzieś głęboko w moich uczuciach . 
Czasami przygnębiona i zatracona w jakiś 
beznadziejnych emocjach. 
Wielu z nas, jest jak chorągiewki. Piękne, zwiewne i  zmieniające nastawienie czy zdanie. 
Ale czy wszyscy? Napewno, każdy z nas choc troche ma w sobie z chorągiewki. 
Ale czy to źle? Przecież wiele osób, napewno znudziło by się stałymi osobami. 
Ale nie wszyscy...
Wczoraj bardzo fajnie, babcia zabrała mnie na zakupy i kupiłyśmy dwie bluzki, dwa naprawdę śliczne sweterki i  ogromnie podobającą mi sie torbę :3
Dzisiaj trochę się rozchorowałam :( 
Pewnie jutro nie pójdę do szkoły, ale ma to swoje dobre strony.
Oprócz tego, tata znowu coś tam wkurza mamę, wyjeżdża itd, ale już się przyzwyczaiłam...;>
Stresuję się, wynikami kartkowek. Z przyrody, dostałam dwoję, teraz czekać tylko na wyniki z historii i matmy :( Boję się że będzie to samo. 
No cóż, ale muszę przeżyć. Życie jak życie, poprostu muszę się więcej uczyć ;/ 

Bardzo chciałam dodać kilka fotek zakupów ale mam problemy z aparatem więc raczej nici :(
Tak więc, musicie zadowolić się zdjęciami z kamerki internetowej  :)
Gdybyście mieli pytania, na które chętnie odpowiem w osobnym poście :
ciasteczkowypotwor52@gmail.com  ;]
lub :
ask.fm/magieexd

No cóż, strasznie źle się czuje wiec jedyną receptą jest dłuugi sen :) Tak więc, puszczę sobie jakiś film albo zacznę czytanie "Krągu". 



Wyobrażam sobie, jak kiedyś żegluję po morzu spokoju. 
Jak nie dotykają mnie codzienne problemy . 
Jak obserwuję błękitne niebo i wiecznie świecące slońce. 
Jak jestem w świecie w którym łzy są jedynie łzami szczęścia.  
W którym wszyscy się uśmiechamy i nigdy nie zazdrościmy sobie. 
Świat w którym marzenia się spelniają, 
trawa jest zieleńsza, 
tęcza bardziej kolorowa,
 a coca- cola zdrowsza. 

Stare zdjęcia :)


 


Znudzona Gosia wczoraj wieczorem :D

Mix zdjęć z Anią <3


 

czwartek, 24 stycznia 2013

Co dalej? :3

Dzisiaj, notka taka baardzo na szybko. Nie mam czasu, pisać. Muszę się jeszcze pouczyć i ogólnie nie bardzo mogę wchodzić na internet. Wszystko za sprawą szlabanu...tak więc usłyszymy się znowu w niedziele z dłuugim postem :) ) (chyba że rodzice wpuszczą mnie wcześniej). Tak więc, ogólem mówiąc, posty będą się zwykle pojawiać w niedziele, postaram się aby było dużo zdjęć, ciekawostek i myśli . Najciekawsze przemyślenia które będą wpadać mi do głowy, zapisywać będe w pamiętniku. W niedziele lub wcześniej będe dodawać je na bloga :)
Tak więc, kochani czytelnicy do zobaczenia. Na pocieszenie dodaje troche zdjęć. :))))











środa, 23 stycznia 2013

Jest dobrze. Ale co będzie dalej?

Ciekawe, dlaczego los się do mnie uśmiechnął. 
Może na chwilę, ale chociaż na tyle. 
Wreszcie mam na twarzy cos podobnego do szczęścia?
Dzisiaj pierwszy raz od dawna dobrze.  Pierwsza pozytywna...nie smutna notka. ooo.
No cóż, dobrze by było gdybyście nie pomyśleli że jestem pesymistką,
chociaż pewnie wiele osób już tak myśli .
W każdym razie, dzisiaj większość dnia spędziłam z Martyną,
w szkole dystnas do dziewczyn i jakieś zabawne sytuacje podczas moich rozmów.
Mama zabrała mnie do fryzjera? Wynik, ładne, krótsze, wycieniowane włosy.
+Daaawno nie noszone kolczyki ;)
Potem, chwila w galerii, mcdonald i ogólnie tylko uśmiech na ryjku. Bez zbędnych myśli czy smutków. 

Czasami dziękujmy niektórym chwilą. Dają nam to niesamowicie piękne poczucie szczęścia, 
może złudne, bynajmniej chwilowe. Moze czasami warto zająć się czymś innym? Bez przejmowania, zmartwień? Było by pięknie. Może czasami warto usiąść w łóżku z kubkiem gorącej herbaty , poczytać książke i posluchać muzyki? Czy to nie jest lepsze od kłotni i tego beznadziejnego bólu?
 

wtorek, 22 stycznia 2013

Jest źle, może będzie gorzej :)

Chwilami powinniśmy być bardziej uważni,
nie zawsze dokładnie wybieramy przyjaciół, 
chwilami nie zawsze robimy to co powinniśmy. 
Dlaczego, niektórzy z nas są tacy zamknięci?
Zwykle w sobie, ale często też nie potrafią
się uwolnić? Bo krzywdzą ich nie właściwi ludzie.

Byłam dzisiaj z klasą na wycieczce, w Osinach. Nic ciekawego, troche ludowych piosenek , tańca, wycinanie jakiś rysunków i jedzenie chleba ze smalcem. 
Jak czują sie dziewczyny które zdradziły przyjaciółki? Nie mam pojęcia. Ale mam pojęcie że czuje się okropnie. 
Jest taka osoba, której kompletnie ufałam, pomagałam , starałam się być dobra. A ona tak poprostu...zostawiła mnie dla paczki innych. Czy w takim razie życie jest fair? Nie. 
Chce mi się tylko załamać. Ostatnio  moje zycie, wygląda jak jakiś żałosny, słabo budżetowy dramacik. 
Ciągle kłoce się z rodzicami, cierpię przez przyjaciół, a w mojej głowie rodzą się okropne pomysły. 
Dodatkowo, mam kompletnie dosyć nauki, jeżeli na półrocze z matematyki dostanę 3... już żegnajcie. 
Właściwie, już dostałam tą trójke. Ale nadal nie powiedziałam tacie...chciałabym poprostu jeszcze przez chwilę nacieszyć się laptopem. A potem będzie jedno wielkie...bum. I koniec. :( 
W takim razie, co jest w tym naszym życiu takie wspaniałe? Aby cieszyć się, radować, posiadać radość z życia? Gówno. Cierpimy, płaczemy i wiele rzeczy nas bardzo boli. Czy jest jakiś sens? 

Krzywda boli.
Smutek i cierpienie również. 
W zyciu niektórych, pojawia się tylko to. 
Prawie żadnych przebłysków 
szczęścia, 
radości,
chęci zycia.
 Dzisiaj ja prze żywam to samo,
nie wiem ile będzie to trwać...
ale wiem że jesli nie skończy się niedlugo nie dam rady psychicznie.


Z Martyną <3


niedziela, 20 stycznia 2013

Czasami ciężko jest nam w tym czymś.

 
Dziś pierwszy raz od dawna znowu doświadczyłam coś co kocham, 
znowu otworzyłam nową ksiażke, 
poczułam jej ciepły, zapach, 
i utonęłam w lekturze. 
Należę do nie licznego grona ludzi, którzy uwielbiają czytać książki. 
Oczywiście, nie lubię nudnych, lektur które dyktują nam w szkole. 
 Lubię napajane przygodą, romansem i dreszczem książki w których zawarte są piękne słowa. 
"Drżenie" <3


Coraz bardziej zaczynam wierzyć w to że wszystko będzie dobrze. Coraz bardziej wszystko się normuje i życie zaczyna nabierać przyjemnego dawno nie doświadczonego spokoju. 
Od dzisiaj. 
Wczoraj było niemożliwie źle, 
o ile można stwierdzić że źle było tak w pierwszej części w drugiej przeżywałam istne piekło. 
Nie wiem ile łez się polało i nie wiem ile nocy nie przespałam. Wiem napewno, że nie mogę już postępować tak jak postąpiłam w stosunku do mojej mamy. Proszę nie pytajcie, co się stalo. Głupio mi o tym opowiadać, chociaż nie zrobiłam aż tak wiele.
Dzisiaj fajnie, chociaż mówię to z lekkim strachem dodając 'odpukać' . .. przecież może się jeszcze wiele wydarzyć. 
Popołudniu spotkałam się z Anią i Martyną tak jak planowałam wczoraj ale z powodu konfliktu z mamą nie wyszło mi to. 
Posiedziałam z nimi a potem wróciłam do domu wraz z dwoma nowymi książkami, które pożyczyłam od Ani. 
Napajam się teraz spokojem, leżę owinięta ciepłą kołdrą, czytając prześwietną książke i jedząc lazanie. W tle leci mi muzyka. Lepiej być nie może?
A jednak. 
Moje myśli znowu tracą ten słodki urok, gdy przypominam sobie o tym,że przecież jutro muszę iść do szkoły. To takie straszne. 
Szczerze, to nie wiem co jest straszniejsze- moje lenistwo, czy myśl że muszę wstać jutro na ósmą. 
Załamać się można...ale cóż widocznie tak musi być. .
Cóż, trzeba być optymistką. 
Postaram się w miarę wcześnie iść spać i rano chyba powinno być wszystko ok. 



Czasami otoczeni jesteśmy dziwnymi murami. 
Niby wolni, niby zamknięci. 
Czasami nie potrzebnie stwarzamy kłótnie i konflikty. 
Zupełnie jakbyśmy nie potrafili bez tego przeżyć. 
Czasami świat wydaję się nam strasznie obcy, 
choć żyjemy w nim przynajmniej kilkanaście lat. 
Czasami zadajemy sobie pytanie, co robimy nie tak. 
A odpowiedzi kryją się w najprostszych czynach. 
Czemu się tak dzieje?
Bo zbyt wiele przegapiamy. 



 

sobota, 19 stycznia 2013

Czego pragnę? Trudno powiedzieć.

Chciałabym aby kiedyś było inaczej. Chciałabym aby słowo 'kocham Cię' znaczyło więcej niż błachne zauroczenie na pare chwil. 
Aby sekrety i tajemnice naprawdę ktoś zachowywał głęboko w sercu i nawet po kłotni ich nie wyjawiał. 
Chciałabym aby nie tylko male dzieci uśmiechały się swoim sercem. Aby dorośli także.
Aby ludzie bardziej zwracali uwagę na wnętrze, nie wyśmiewali innych. . . 
Chciałabym aby łzy i ból nie doskwierały nam  tak jak doskwierają teraz. 
Aby każdy z nas miał swoje ciepłe miejsce, lęgowisko w którym może się schornić. 
Tak bardzo bym  tego chciała. Tak przykro mi , że nie może się to spelnić. </3


 Jestem jakaś smutna. To pewnie kwestia niewyspania a jednak doskwiera mi jakaś obca samotność. Chwilami chciałabym, aby ktoś bliski przy mnie był. Nie mam na myśli tu rodziców, siostry ani przyjaciół którzy niewątpliwie są bardzo potrzebni. Chciałabym raczej, aby to  byl ktos bliższy. Aby przytulił mnie kiedy płaczę aby owinął mnie kocem gdy jest mi zimno i pocieszył nawet gdyby doskonale wiedział że i tak nic nie poradzi. Pragnęłabym tego mocno, ale cóż mogę zrobić?
Gdyby los chciał abym miała kogoś takiego - zapewne miałabym. Ale co mi z losu?
Jak widze, narazie muszę cieszyć się tym co mam, muszę nadzieję że kiedyś będzie lepiej.
Że będzie obok mnie ten ktoś , a nawet jeśli nie będzie to mam nadzieję że kiedyś poradzę sobie bez niego.

Dzisiejszy dzień będzie chyba spokojny, muszę dziękować światu za sobotę. Uwielbiam ten dzień, zawsze mogę dłużej posiedzieć w nocy, pomyśleć nad sobą, mogę poesemesować albo prowadzić paro godzinne rozmowy na skypie z Anią.
Idę też chyba na dwór z Martyną i Anką. Sama nie wiem czy mi się chce, ale musze się ruszyć z domu.
Modlę się aby druga cześć tego dnia była lepsza niż poprzednia.
Stare zdjęcia c;



piątek, 18 stycznia 2013

Jestem i już.

Jestem tu i teraz. 
Nie mówcie, że nie mam na to wpływu, że jestem. 
Przecież mogę podciąć sobie żyły, lub wyskoczyć z okna.
 Ale nie zrobię tego. 
Dlaczego?
Na świecie mam zbyt wiele wspomnien, szczęśliwych chwil i dobrych ludzi. 
Nie miewam myśli samobójczych. 
Nie tnę się, 
nie staram wykończyć. 
Czemu?
Ponieważ czuję, że świat jest zbyt piękny aby tak poprostu się z nim pożegnać i go niszczyc. 
Nie jestem optymistka, 
ale nie jestem także pesymistką, 
jako realistkę też nie można mnie określić...
No właśnie. Taka jestem, wychodząca za wszelkie granice, dziwna a zarazem zwykła jak ty.
Nie patrz tak na mnie. 
Powiedz, jaką jestem idiotką.
Przecież ja o tym wiem. 
Wiem, a mimo to dalej opowiadam ci o sobie. 
Nadal mogę ci powiedzieć, że lubię siebie.  Ale nie wielbię. 
Lubie swoje oczy, ale czasem wolałabym aby były zielone. 
Lubię swoje wlosy, ale czasem chciałabym aby były proste. 
Lubię swoje nogi, ale czasem chciałabym aby były chudsze. 
Lubię swoje myśli, ale czasem chcialabym aby były lepsze.
Mam wiele wad.
Jestem czasami zaborczą i upartą osobą. Miewam chwile złośliwości i nieogarniętą wśiekłość. 
Nie lubię być krytykowana, a zarazem nie chce być idealna. 
 Nie potrafię być sumienna i dbać o to o co miałam dbać. 
Mam jeszcze wiele innych wad, ale nie starczy mi czasu aby ich opisać..
Mimo to, jest kilka osób których mnie lubi. 
Czasami dziwię się niektórym, że mają do mnie tyle cierpliwości i dalej nie pożucili mnie w kąt. 
Czasami uśmiecham się do siebie, że moge przeginać strunę a i tak nic się nie dzieje. 
Ale denerwuje mnie to. 
Chciałabym być uczciwa, ale nie zawsze potrafię. 
Chciałabym być genialna w każdym calu...ale nie wiem czy napewno. 
Moje myśli są nadzwyczaj dziwne, zachowania i słowa takze. 
Lubię skakać, opowiadać o jednorożcach i jeść lizaki. 
Lubię też, pisać wiersze, rysować i leżeć na łóżku zastanawiając się nad sobą. 
Jestem jaka jestem. Nie potrafię ci siebie opisać, ani narysować. Nawet gdy poznasz mnie głębiej, nie poznasz całej duszy.